Misja trzecia.
Analiza
wybranego przykładu parodiowania programu telewizyjnego dostępnego w
YouTube
Według
Johna Fiske’a u podstaw współczesnych programów telewizyjnych
leży pastisz i parodia. Twierdzi, że główną przyczyną takiego
stanu rzeczy jest to, że „Postmodernizm odrzuca wszelkie
‹‹głębsze›› znaczenia ukryte za wyglądem”. Dochodzi do
wniosku, że w telewizji, jako postmodernistycznym medium, wszelkie
zasady i kategorie, włącznie z gatunkami, nie mają racji bytu. Co
za tym idzie, nie można mówić o transgresjach. W takim razie, czy
parodiowanie programów telewizyjnych ma jakikolwiek sens? Okazuje
się, że istnieje wielu śmiałków, którzy podejmują to niełatwe
wyzwanie. Należy zaznaczyć, że twórcy telewizyjni wiedzą jak
skutecznie utrudniać życie parodystom.
Trudno
nie zgodzić się z tezami Fiske dotyczącymi postmodernizmu w
telewizji, oglądając chociażby popularny serial produkcji TVN Na
Wspólnej.
W odcinku 1880 można zauważyć do jakiego stopnia twórcy pokazują,
że nie są ograniczeni żadnymi kategoriami czy zasadami. Otóż bar
prowadzony przez jednych z głównych bohaterów zostaje zgłoszony
do programu Magdy Gessler Kulinarne
ewolucje.
Restauratorka pojawia się w przybytku i zachowuje się tak jakby
nagrywała kolejny odcinek Kuchennych
rewolucji,
którego w rzeczywistości jest prowadzącą. W trakcie sceny
spotkania w barze widz nie jest pewny, czy właśnie ogląda swój
serial, reklamę innego programu czy parodię Na
Wspólnej
albo Kuchennych
rewolucji.
Jedno jest pewne, taka strategia ujawnia po części system
produkcji stacji, przez co przypomina, że to, co widzimy, jest
fikcją. Jeżeli twórcy seriali zachowują taki dystans do swojego
dzieła oraz eksponują brak granic, w takim razie jakie programy da
się parodiować?
Logicznym
pomysłem dla parodysty wydaje się być zainteresowanie tworem
bardziej realistycznym, a co za tym idzie, jawiącym się jako mniej
skonwencjonalizowany. Prawdopodobnie dlatego wśród polskich
prześmiewców YouTubowych wielką popularnością cieszą się tzw.
seriale paradokumentalne.
Zarówno Polsat jak i TVN emitują kilka
programów tego typu, są to między innymi: Trudne
sprawy, Dlaczego ja?, Pamiętniki z wakacji, Nieprawdopodobne, A
jednak, czy
Ukryta prawda.
Większość z nich polega na tym samym formacie. Twórcy zamiast
aktorów zatrudniają amatorów, których postacie muszą poradzić
sobie w kryzysowym momencie ich życia. Stałym punktem programu są
symulowane wywiady z bohaterami, w których na bieżąco
uzewnętrzniają swoje opinie i emocje.
Wiele przemawia za tym, że
jest to najlepszy przedmiot na amatorską parodię. Przede wszystkim,
aby naśladować styl gry aktorów nie trzeba być profesjonalistą,
a ekipa filmowa kręci „z ręki” i jest często ujawniana, co
ułatwia przygotowania przedsięwzięcia od strony technicznej. Mimo
tego należy stwierdzić, że akurat seriale paradokumentalne
emitowane w polskiej telewizji w żaden sposób nie dają się
parodiować, ponieważ same są parodiami. Wskazuje na to każdy
element programu począwszy od specyficznego doboru obsady kończąc
na scenografii i miejscach akcji. Jednak podstawową wskazówką jest
to, że YouTube jest zapełniony fragmentami tych właśnie
programów, które same w sobie są komiczne.
Może
należy pójść o jeden krok dalej, czyli wziąć za przedmiot
parodii formułę, która przyciąga miliony przed telewizory w
najlepszych godzinach emisji oraz jest jedynym budulcem wielu kanałów
telewizyjnych na całym świecie, mam tu na myśli program
informacyjny.
Każda stacja dąży do utrzymania lub wypracowania
wiarygodności przekazywanych przez nią porcji wiadomości, dlatego
w tym przypadku nie mogą pozwolić sobie na przekraczanie
wytyczonych wcześniej granic. Dodatkowo każda wpadka w trakcie
takich programów staje się hitem internetowym. Wspaniałym
przykładem parodii programu informacyjnego jest dział „Newsroom”
w kanale The Onion. Filmiki są wystylizowane na fragment strumienia
telewizji informacyjnej o nazwie ONN. Uważam, ze reprezentatywnym
przykładem będzie dwuminutowy film pod tytułem „Breaking news:
some bullshit happening somewhere”. Przedstawia relację na żywo z
osiedla domów jednorodzinnych, gdzie mieszkańcy zauważyli
niedźwiedzia. Relacja zawiera komentarz prowadzony ze studia,
relacje świadków i eksperta oraz połączenie na żywo z reporterem
w terenie. Gdyby nie słowa osób pojawiających się na ekranie
filmik można by było uznać za pastisz. Twórcy idealnie naśladują
graficzną stylistykę pasków informacyjnych, scenografię oraz
muzykę pojawiającą się w telewizji informacyjnej. Strategią
parodystów jest obnażenie jej „szwów” w ironiczny sposób,
głównie poprzez zmianę komentarza. Dziennikarz
w studiu wita widzów słowami: „And now in a desperate attempt to
fill 24 hours of programming, here’s some bullshit that happened
somewhere today”. Twórcy
parodii uderzają w podstawowe założenia telewizji informacyjnej,
czyli chęć zapełnienia całego dnia ciekawymi wiadomościami.
Strategia zmiany komentarza uświadamia widzom co realizatorzy
telewizyjni przekazują w rzeczywistości. Dotyczy to nie tylko słów
prowadzącego, ale także komentarzy świadków, z których drugi,
zamiast mówić o tym co widział, stwierdza, że jest starszym
człowiekiem i dlatego możemy mu wierzyć. Twórcy The Onion
wyśmiewają także strategie obrazowania i relacjonowania zdarzeń
przez telewizje informacyjne, czyli pokazywanie kolorowych wykresów
czy nagrań, które mogłyby się znaleźć w każdej innej relacji,
jak na przykład ujęcia z parlamentu lub zdjęcia stojących na
ulicy policjantów. Dodatkowo należy zaznaczyć, że aktorzy
świetnie naśladują styl wysławiania się zarówno dziennikarzy
jak i świadków zdarzenia.
Uważam,
że ta strategia jak i jej przedmiot w tym przypadku świetnie się
sprawdzają. Myślę, że potwierdzeniem tej tezy może być sytuacja
zaistniała po tym jak Filip Chajzer, dziennikarz TVN zrealizował
materiał „Jak się robi newsy w telewizji”. Posługując się
podobną strategią dekonstrukcji co twórcy z The Onion, również
zaprezentował zwykły reportaż w warstwie wizualnej, ale opatrzył
go ironicznym komentarzem. Jego pracodawcy prawdopodobnie dostrzegli
zagrożenie w jego działaniach, ponieważ dostał od nich
reprymendę, mimo tego, że materiał został nadany w programie
śniadaniowym.
Jak
można wywnioskować, coraz trudniej jest być parodystą programów
telewizyjnych skoro próbują tego nawet zawodowi dziennikarze.
Dodatkowo poprzez ciągłe przesuwanie granic gatunków i kategorii
oraz tworzenie zaskakujących mieszanek, telewizja stara się
wyprzedzać parodystów często kpiąc z samej siebie. Są jednak
sfery, które większość kanałów telewizyjnych uznaje za
nienaruszalne i wydaje się, że to właśnie tutaj kpiarze mogą
zobaczyć potencjalny powód do żartów, a jedną ze sprawdzonych
strategii może być dla nich dekonstrukcja zaprezentowana przez The
Onion.
{ nie parodiując nikogo, pisał /M/}
A nie sądzisz, że Fiske mówił o tym, że w postmodernizmie nie ma miejsca na parodię, został tylko pastisz? :) Akurat uważam, że to rozróżnienie nie ma już wielkiego znaczenia, szczególnie jeśli chodzi o telewizję, ale raczej chodziło mu o to, że to nie są tożsame pojęcia.
OdpowiedzUsuń