wtorek, 18 marca 2014


Misja trzecia. 

Analiza wybranego przykładu parodiowania programu telewizyjnego dostępnego w YouTube

Według Johna Fiske’a u podstaw współczesnych programów telewizyjnych leży pastisz i parodia. Twierdzi, że główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że „Postmodernizm odrzuca wszelkie ‹‹głębsze›› znaczenia ukryte za wyglądem”. Dochodzi do wniosku, że w telewizji, jako postmodernistycznym medium, wszelkie zasady i kategorie, włącznie z gatunkami, nie mają racji bytu. Co za tym idzie, nie można mówić o transgresjach. W takim razie, czy parodiowanie programów telewizyjnych ma jakikolwiek sens? Okazuje się, że istnieje wielu śmiałków, którzy podejmują to niełatwe wyzwanie. Należy zaznaczyć, że twórcy telewizyjni wiedzą jak skutecznie utrudniać życie parodystom.

Trudno nie zgodzić się z tezami Fiske dotyczącymi postmodernizmu w telewizji, oglądając chociażby popularny serial produkcji TVN Na Wspólnej. W odcinku 1880 można zauważyć do jakiego stopnia twórcy pokazują, że nie są ograniczeni żadnymi kategoriami czy zasadami. Otóż bar prowadzony przez jednych z głównych bohaterów zostaje zgłoszony do programu Magdy Gessler Kulinarne ewolucje. Restauratorka pojawia się w przybytku i zachowuje się tak jakby nagrywała kolejny odcinek Kuchennych rewolucji, którego w rzeczywistości jest prowadzącą. W trakcie sceny spotkania w barze widz nie jest pewny, czy właśnie ogląda swój serial, reklamę innego programu czy parodię Na Wspólnej albo Kuchennych rewolucji. Jedno jest pewne, taka strategia ujawnia po części system produkcji stacji, przez co przypomina, że to, co widzimy, jest fikcją. Jeżeli twórcy seriali zachowują taki dystans do swojego dzieła oraz eksponują brak granic, w takim razie jakie programy da się parodiować?


Logicznym pomysłem dla parodysty wydaje się być zainteresowanie tworem bardziej realistycznym, a co za tym idzie, jawiącym się jako mniej skonwencjonalizowany. Prawdopodobnie dlatego wśród polskich prześmiewców YouTubowych wielką popularnością cieszą się tzw. seriale paradokumentalne.

Zarówno Polsat jak i TVN emitują kilka programów tego typu, są to między innymi: Trudne sprawy, Dlaczego ja?, Pamiętniki z wakacji, Nieprawdopodobne, A jednak, czy Ukryta prawda. Większość z nich polega na tym samym formacie. Twórcy zamiast aktorów zatrudniają amatorów, których postacie muszą poradzić sobie w kryzysowym momencie ich życia. Stałym punktem programu są symulowane wywiady z bohaterami, w których na bieżąco uzewnętrzniają swoje opinie i emocje. 

Wiele przemawia za tym, że jest to najlepszy przedmiot na amatorską parodię. Przede wszystkim, aby naśladować styl gry aktorów nie trzeba być profesjonalistą, a ekipa filmowa kręci „z ręki” i jest często ujawniana, co ułatwia przygotowania przedsięwzięcia od strony technicznej. Mimo tego należy stwierdzić, że akurat seriale paradokumentalne emitowane w polskiej telewizji w żaden sposób nie dają się parodiować, ponieważ same są parodiami. Wskazuje na to każdy element programu począwszy od specyficznego doboru obsady kończąc na scenografii i miejscach akcji. Jednak podstawową wskazówką jest to, że YouTube jest zapełniony fragmentami tych właśnie programów, które same w sobie są komiczne.


Może należy pójść o jeden krok dalej, czyli wziąć za przedmiot parodii formułę, która przyciąga miliony przed telewizory w najlepszych godzinach emisji oraz jest jedynym budulcem wielu kanałów telewizyjnych na całym świecie, mam tu na myśli program informacyjny. 

Każda stacja dąży do utrzymania lub wypracowania wiarygodności przekazywanych przez nią porcji wiadomości, dlatego w tym przypadku nie mogą pozwolić sobie na przekraczanie wytyczonych wcześniej granic. Dodatkowo każda wpadka w trakcie takich programów staje się hitem internetowym. Wspaniałym przykładem parodii programu informacyjnego jest dział „Newsroom” w kanale The Onion. Filmiki są wystylizowane na fragment strumienia telewizji informacyjnej o nazwie ONN. Uważam, ze reprezentatywnym przykładem będzie dwuminutowy film pod tytułem „Breaking news: some bullshit happening somewhere”. Przedstawia relację na żywo z osiedla domów jednorodzinnych, gdzie mieszkańcy zauważyli niedźwiedzia. Relacja zawiera komentarz prowadzony ze studia, relacje świadków i eksperta oraz połączenie na żywo z reporterem w terenie. Gdyby nie słowa osób pojawiających się na ekranie filmik można by było uznać za pastisz. Twórcy idealnie naśladują graficzną stylistykę pasków informacyjnych, scenografię oraz muzykę pojawiającą się w telewizji informacyjnej. Strategią parodystów jest obnażenie jej „szwów” w ironiczny sposób, głównie poprzez zmianę komentarza. Dziennikarz w studiu wita widzów słowami: „And now in a desperate attempt to fill 24 hours of programming, here’s some bullshit that happened somewhere today”. Twórcy parodii uderzają w podstawowe założenia telewizji informacyjnej, czyli chęć zapełnienia całego dnia ciekawymi wiadomościami. 

Strategia zmiany komentarza uświadamia widzom co realizatorzy telewizyjni przekazują w rzeczywistości. Dotyczy to nie tylko słów prowadzącego, ale także komentarzy świadków, z których drugi, zamiast mówić o tym co widział, stwierdza, że jest starszym człowiekiem i dlatego możemy mu wierzyć. Twórcy The Onion wyśmiewają także strategie obrazowania i relacjonowania zdarzeń przez telewizje informacyjne, czyli pokazywanie kolorowych wykresów czy nagrań, które mogłyby się znaleźć w każdej innej relacji, jak na przykład ujęcia z parlamentu lub zdjęcia stojących na ulicy policjantów. Dodatkowo należy zaznaczyć, że aktorzy świetnie naśladują styl wysławiania się zarówno dziennikarzy jak i świadków zdarzenia.




Uważam, że ta strategia jak i jej przedmiot w tym przypadku świetnie się sprawdzają. Myślę, że potwierdzeniem tej tezy może być sytuacja zaistniała po tym jak Filip Chajzer, dziennikarz TVN zrealizował materiał „Jak się robi newsy w telewizji”. Posługując się podobną strategią dekonstrukcji co twórcy z The Onion, również zaprezentował zwykły reportaż w warstwie wizualnej, ale opatrzył go ironicznym komentarzem. Jego pracodawcy prawdopodobnie dostrzegli zagrożenie w jego działaniach, ponieważ dostał od nich reprymendę, mimo tego, że materiał został nadany w programie śniadaniowym.


Jak można wywnioskować, coraz trudniej jest być parodystą programów telewizyjnych skoro próbują tego nawet zawodowi dziennikarze. Dodatkowo poprzez ciągłe przesuwanie granic gatunków i kategorii oraz tworzenie zaskakujących mieszanek, telewizja stara się wyprzedzać parodystów często kpiąc z samej siebie. Są jednak sfery, które większość kanałów telewizyjnych uznaje za nienaruszalne i wydaje się, że to właśnie tutaj kpiarze mogą zobaczyć potencjalny powód do żartów, a jedną ze sprawdzonych strategii może być dla nich dekonstrukcja zaprezentowana przez The Onion.


{ nie parodiując nikogo, pisał /M/}

1 komentarz:

  1. A nie sądzisz, że Fiske mówił o tym, że w postmodernizmie nie ma miejsca na parodię, został tylko pastisz? :) Akurat uważam, że to rozróżnienie nie ma już wielkiego znaczenia, szczególnie jeśli chodzi o telewizję, ale raczej chodziło mu o to, że to nie są tożsame pojęcia.

    OdpowiedzUsuń